Samodzielne wytwarzanie amunicji – Elaboracja

Art. 10 ust 6 pkt 4 usta­wy o bro­ni i amu­ni­cji Zabronione jest posia­da­nie amu­ni­cji szcze­gól­nie nie­bez­piecz­nej w posta­ci amu­ni­cji wytwo­rzo­nej nie­fa­brycz­nie, w tym tak­że takiej, do któ­rej wytwo­rze­nia wyko­rzy­sty­wa­ne są fabrycz­nie nowe ele­men­ty amu­ni­cji, z wyłą­cze­niem amu­ni­cji wytwa­rza­nej na wła­sny uży­tek przez oso­by posia­da­ją­ce pozwo­le­nie na broń myśliw­ską, spor­to­wą lub kolek­cjo­ner­ską.

Samodzielne wytwa­rza­nie amu­ni­cji może­my roz­wa­żać z kil­ku powo­dów.
Wszyscy, któ­rych pasjo­nu­je nie tyl­ko sama broń, ale i sze­ro­ko rozu­mia­ne strze­lec­two z tech­nicz­ny­mi zagad­nie­nia­mi mecha­ni­ki i bali­sty­ki, mogą posze­rzyć swo­ją wie­dzę i doświad­cze­nie o dodat­ko­wy obszar. Sami może­my wytwa­rzać amu­ni­cję dobra­ną kon­kret­nie do naszej bro­ni, z uwzględ­nie­niem wyma­ga­nej przez nas jako­ści.

Jeżeli jeste­śmy posia­da­cza­mi bro­ni, któ­ra jest przede wszyst­kim użyt­ko­wa­na i zuży­wa­my znacz­ne ilo­ści amu­ni­cji, to war­to wziąć pod uwa­gę aspekt eko­no­micz­ny. W wie­lu przy­pad­kach kosz­ty moż­na ogra­ni­czyć do 50%, a nie rzad­ko jesz­cze bar­dziej. W kon­se­kwen­cji zain­we­sto­wa­ne pie­nią­dze w sprzęt do ela­bo­ra­cji zwró­cą się napraw­dę szyb­ko.

Nie bez zna­cze­nia jest moż­li­wość ela­bo­ro­wa­nia amu­ni­cji rzad­kiej bądź nie­do­stęp­nej na rodzi­mym ryn­ku. Ten argu­ment prze­mó­wi” do posia­da­czy bro­ni histo­rycz­nej, do któ­rej sto­so­wa­no nie­pro­du­ko­wa­nej już dziś amu­ni­cji.

Elaboracja to pro­ces prze­bie­ga­ją­cy w kil­ku eta­pach. W uprosz­cze­niu dzie­li­my ją na:

- odspłon­ko­wa­nie, wyczysz­cze­nie łuski,
– for­ma­to­wa­nie śred­ni­cy zewnętrz­nej łuski i jej szyj­ki,
– osa­dze­nie nowej spłon­ki,
– zasy­pa­nie pro­chem,
– osa­dze­nie i sca­le­nie poci­sku.

Aby móc roz­po­cząć pro­ces wytwa­rza­nia wła­snej amu­ni­cji nale­ży dobrze dobrać pod­sta­wo­wy sprzęt, czy­li pra­sy, matry­ce, wagę, osprzęt do obrób­ki łusek oraz kom­po­nen­ty. Musimy rów­nież wie­dzieć jakie ilo­ści, kali­bry i do jakich celów będzie wyko­rzy­sty­wa­na amu­ni­cja przez nas wytwa­rza­na.

Prasa jed­no­sta­no­wi­sko­wa

Prasa jest pod­sta­wo­wym i nie­zbęd­nym narzę­dziem relo­ade­ra.
Elaborując duże ilo­ści amu­ni­cji war­to roz­wa­żyć pra­sę pro­gre­syw­ną. Różni się ona od jed­no­sta­no­wi­sko­wej (poje­dyn­czej) tym, że w cza­sie jed­ne­go peł­ne­go ruchu dźwi­gnią, nastę­pu­je kil­ka ope­ra­cji jed­no­cze­śnie. W pra­sie jed­no­sta­no­wi­sko­wej mamy moż­li­wość zamon­to­wa­nia tyl­ko jed­nej matry­cy i co za tym idzie, może­my wyko­nać tyl­ko te pro­ce­sy, któ­re umoż­li­wia nam aktu­al­nie zamon­to­wa­na matry­ca. W pra­sie pro­gre­syw­nej ilość wytwa­rza­nej amu­ni­cji jest czyn­ni­kiem pod­sta­wo­wym, ale uzy­ski­wa­nym kosz­tem jako­ści. Jest to ide­al­ne roz­wią­za­nie dla strzel­ców dys­cy­plin dyna­micz­nych.
Jeżeli od naszej amu­ni­cji ocze­ku­je­my dużej jako­ści, to zde­cy­do­wa­nie lep­szym roz­wią­za­niem jest pra­sa poje­dyn­cza. Mamy wte­dy peł­ną kon­tro­lę nad każ­dym eta­pem i to od nas zale­ży jakość wytwa­rza­nej amu­ni­cji. Proces ten jest znacz­nie wol­niej­szy i dokład­niej­szy, ale zuży­wa­jąc na strzel­ni­cy mie­sięcz­nie mniej niż 400 sztuk dane­go kali­bru, i tak wart roz­wa­że­nia. Ważny jest rów­nież fakt, że zestaw do ela­bo­ra­cji z pra­są poje­dyn­czą może być dużo tań­szy.
Jest jesz­cze jeden rodzaj pra­sy, tj.  pra­sa z jed­nym tło­kiem, ale obro­to­wą gło­wi­cą, w któ­rej może­my umie­ścić jed­no­cze­śnie kil­ka matryc. W tym przy­pad­ku poszcze­gól­ne eta­py wyko­ny­wa­ne są poprzez szyb­ką zmia­nę poło­że­nia bęb­na tak, aby wyma­ga­na matry­ca zna­la­zła się w pozy­cji robo­czej, nad tło­kiem. Na pew­no jest to dobry wybór dla osób, któ­re ocze­ku­ją pośred­nie­go roz­wią­za­nia pomię­dzy jako­ścią wytwa­rza­nej amu­ni­cji i szyb­ko­ścią. Cena rów­nież będzie pośred­nia.

Dokonując wybo­ru pra­sy, musi­my rów­nież wziąć pod uwa­gę, że inne wyma­ga­nia sta­wia­ne są pra­sie do ela­bo­ra­cji amu­ni­cji do bro­ni krót­kiej i dłu­giej. Duże kali­bry kara­bi­no­we wyma­ga­ją pras zdol­nych prze­no­sić więk­sze obcią­że­nia powsta­łe w wyni­ku for­ma­to­wa­nia łuski. Jeżeli ogra­ni­czy­my się tyl­ko do amu­ni­cji pisto­le­to­wej, spo­koj­nie wystar­czy nam nie­du­ża pra­sa z niż­szej pół­ki ceno­wej. Jeżeli nasza amu­ni­cja będzie wyko­rzy­sty­wa­na w pre­cy­zyj­nym strze­lec­twie spor­to­wym, to auto­ma­tycz­nie wyma­ga­na jest od pra­sy duża sztyw­ność i jakość wyko­na­nia, któ­ra zapew­nia dokład­ność poszcze­gól­nych pro­ce­sów. Oczywiście nic nie stoi na prze­szko­dzie, żeby w solid­nej pra­sie, zdol­nej do ela­bo­ra­cji amu­ni­cji kara­bi­no­wej, wytwa­rzać amu­ni­cję pisto­le­to­wą.

Za pomo­cą pra­sy wyko­nu­je­my więk­szość eta­pów, zmie­nia­jąc jedy­nie matry­ce bądź mon­tu­jąc dodat­ko­we narzę­dzie i dla­te­go przy jej wybo­rze war­to poświę­cić tro­chę cza­su na dokład­ne okre­śle­nie naszych ocze­ki­wań.

Matryce

I. Wybijanie spłon­ki (odspłon­ko­wa­nie).

Pierwszym eta­pem całe­go pro­ce­su ela­bo­ra­cji jest wybi­cie spłon­ki z wystrze­lo­nej łuski.
Możemy do tej czyn­no­ści użyć matry­cy, któ­ra jed­no­cze­śnie ją sfor­ma­tu­je bądź użyć osob­nej matry­cy tyl­ko do usu­wa­nia spłon­ki. Wybór powin­ni­śmy uza­leż­nić od dokład­no­ści nasze­go podej­ścia do wytwa­rza­nej amu­ni­cji.
Wystrzelone łuski wrzu­ca­my do tum­ble­ra wibra­cyj­ne­go bądź myj­ki ultra­dź­wię­ko­wej, a następ­nie for­ma­tu­je­my je, jed­no­cze­śnie wybi­ja­jąc spłon­kę. Możemy też naj­pierw wybić spłon­kę i dopie­ro czy­ścić łuski. W tym przy­pad­ku dokład­nie zosta­nie oczysz­czo­ne rów­nież gniaz­do spłon­ki.
Istnieje oczy­wi­ście jesz­cze moż­li­wość ręcz­ne­go czysz­cze­nia łusek za pomo­cą szczo­te­czek i narzę­dzi do czysz­cze­nia gniaz­da spłon­ki.
Czyste łuski pod­da­je­my wzro­ko­wej oce­nie sta­nu i ich przy­dat­no­ści. Wszelkie pęk­nię­cia i defor­ma­cje dys­kwa­li­fi­ku­ją je z dal­sze­go powtór­ne­go użyt­ko­wa­nia.

II. Formatowanie łuski.

Kształt łuski pod wpły­wem ciśnie­nia gazów powsta­łych w cza­sie spa­la­nia pro­chu ule­ga odkształ­ce­niu zgod­nie z kształ­tem komo­ry nabo­jo­wej posia­da­ne­go egzem­pla­rza bro­ni. Formatowanie ma na celu przy­wró­ce­niu nomi­nal­ne­go kształ­tu, śred­ni­cy łuski, aby umoż­li­wić nam
jej powtór­ne, pra­wi­dło­we wyko­rzy­sta­nie.
Jeżeli ela­bo­ru­je­my amu­ni­cję pisto­le­to­wą, z cylin­drycz­ną łuską, to regu­łą jest, że for­ma­tu­je­my zawsze całą łuskę.
Z łuską w kształ­cie butel­ko­wym (prze­waż­nie amu­ni­cja kara­bi­no­wa) może­my postą­pić już na kil­ka spo­so­bów. Jeżeli posia­da­ne łuski wystrze­lo­ne były z naszej bro­ni, to wystar­cza­ją­ce jest kali­bro­wa­nie tyl­ko jej szyj­ki. Łuska ma śred­ni­cę komo­ry nabo­jo­wej bro­ni, w któ­rej ponow­nie zosta­nie umiesz­czo­na i nie ma powo­du, dla któ­re­go bez żad­nych opo­rów mia­ła­by tam się nie zmie­ścić. Jednak z powo­du tole­ran­cji wyko­na­nia komo­ry nabo­jo­wej, mogą poja­wić się pro­ble­my, jeże­li będzie­my chcie­li umie­ścić ja w komo­rze innej bro­ni. Dotyczy to szcze­gól­nie bro­ni ręcz­nie prze­ła­do­wy­wa­nej.
Pełnego for­ma­to­wa­nia doko­nu­je­my, jeże­li łuski mają nie­wia­do­me pocho­dze­nie bądź mają być uży­te w bro­ni auto­ma­tycz­nej.
Strzelcy ocze­ku­ją­cy od swo­jej amu­ni­cji bar­dzo dobrej jako­ści (na przy­kład dłu­go­dy­stan­so­wi), mogą jesz­cze się­gnąć po for­ma­to­wa­nie czę­ścio­we.

Na ryn­ku może­my dostać matry­ce ozna­czo­ne FL Full Length do for­ma­to­wa­nia łuski po całej dłu­go­ści i do szyj­ki ozna­czo­ne Neck Sizer. Aby wyklu­czyć koniecz­ność sma­ro­wa­nia łuski, pro­du­cen­ci ofe­ru­ją cza­sem matry­ce z pier­ście­niem kali­bru­ją­cym wyko­na­nym z węgli­ków.
Jeżeli nasze matry­ce są stan­dar­do­we, to musi­my koniecz­nie posma­ro­wać jej powierzch­nie zewnętrz­ną a w łusce butel­ko­wej dodat­ko­wo wewnętrz­ną powierzch­nię szyj­ki. Zapobiega to zaklesz­cze­niu łuski w matry­cy. W sprze­da­ży dostęp­ne są wygod­ne zesta­wy do lubry­ka­cji.
Jeszcze jed­ną zale­tą lubry­kan­tów prze­zna­czo­nych do tego celu jest fakt, że są roz­pusz­czal­ne w wodzie. Do ich póź­niej­sze­go umy­cia wystar­czy jedy­nie woda z odro­bi­ną pły­nu do naczyń.

Trimmer

Skracanie łuski

Jeżeli ocze­ku­je­my dobrej amu­ni­cji tar­czo­wej bądź wie­lo­krot­nie ela­bo­ru­je­my tą samą łuskę, to musi­my wziąć pod uwa­gę potrze­bę jej skra­ca­nia. Wynika to z tego, że mate­riał, z któ­re­go wyko­na­na jest łuska, pod wpły­wem tem­pe­ra­tu­ry i ciśnie­nia wywo­ła­ne­go pro­ce­sem spa­la­nia pro­chu, powo­du­je w przy­den­nej czę­ści jej pla­stycz­ne odkształ­ca­nie. Efektem jest wydłu­że­nie łuski i poten­cjal­na sytu­acja, w któ­rej jej dłu­gość może być więk­sza od głę­bo­ko­ści komo­ry nabo­jo­wej. Pojawią się wte­dy pro­ble­my z zary­glo­wa­nie zam­ka. Długości nomi­nal­ne zawsze są poda­ne w tabe­lach ela­bo­ra­cyj­nych.
Ja oso­bi­ście w prak­ty­ce nie kon­tro­lu­ję dłu­go­ści łusek do amu­ni­cji 9 mm, ale ela­bo­ru­jąc już pozo­sta­łe kali­bry i to bez wzglę­du czy do bro­ni krót­kiej, czy dłu­giej, już tak.
Istnieje kil­ka roz­wią­zań skra­ca­nia łuski. Najbardziej spraw­na jest pra­ca przy uży­ciu trim­me­ra.
Po skró­ce­niu łuski koniecz­nie trze­ba zała­mać jej wewnętrz­ną i zewnętrz­na kra­wędź.

Unifikacja gniaz­da spłon­ki

Pod wpły­wem odkształ­ceń pla­stycz­nych może rów­nież dojść do zmian w wymia­rach nomi­nal­nych gniaz­da spłon­ki. Jeżeli w naszej par­tii łusek powtór­nie ela­bo­ro­wa­nych poja­wią się pro­ble­my z głę­bo­ko­ścią osa­dza­nia spłon­ki lub wystę­pu­je bar­dzo duży opór przy jej wci­ska­niu, pomoc­ne może oka­zać się narzę­dzie do uni­fi­ka­cji gniaz­da spłon­ki. Najczęściej jest to mały frez, któ­re­go uży­wa­my, mon­tu­jąc go na przy­kład we wkrę­tar­ce.
Potrzeba zała­my­wa­nia kra­wę­dzi gniaz­da spłon­ki może poja­wić się, kie­dy nasze łuski pocho­dzą od amu­ni­cji gor­szej jako­ści bądź posia­da­ją zagnie­ce­nie sto­py łuski zwięk­sza­ją­ce pew­ność osa­dze­nia spłon­ki. Do tego celu wyko­rzy­stu­je­my narzę­dzie do fre­zo­wa­nia kra­wę­dzi gniaz­da spłon­ki.

W arty­ku­le tym nie oma­wiam for­ma­to­wa­nia czę­ścio­we­go, uni­fi­ka­cji kana­łu ognio­we­go, tocze­nia szyj­ki, ognio­we­go odpusz­cza­nia mate­ria­łu łuski w oko­li­cy jej szyj­ki i paru innych czyn­no­ści. Są to zagad­nie­nia dla bar­dziej doświad­czo­nych relo­ade­rów oraz osób zaj­mu­ją­cych się wytwa­rza­niem amu­ni­cji do strze­lań bar­dzo pre­cy­zyj­nych.

Osadzarka spło­nek

III. Osadzanie spłon­ki.

Zanim przy­stą­pi­my do wci­ska­nia spło­nek, musi­my dokład­nie poznać pod­sta­wo­wy ich podział.
Amunicja może być wypo­sa­żo­na w spłon­ki typu Boxer i Berdan. Najczęściej spo­ty­kać będzie­my pierw­szy rodzaj spło­nek. Charakteryzują się one tym, że łuska ma jeden, cen­tral­ny kanał zapa­ło­wy. Tylko takie łuski nas inte­re­su­ją.
Ze wzglę­du na śred­ni­cę dzie­li­my spłon­ki na małe i duże, a dal­szy podział deter­mi­no­wa­ny jest ich zasto­so­wa­niem:
Small Pistol – mała pisto­le­to­wa, jak sama nazwa wska­zu­je, wyko­rzy­sty­wa­na do bro­ni krót­kiej np.: 9 mm Para, .38 Specjal;
Small Pistol Magnum – do nabo­jów pisto­le­to­wych typu magnum;
Large Pistol – duża pisto­le­to­wa sto­so­wa­na w kali­brach np.: w .45 ACP;
Small Rifle – mała kara­bi­no­wa, jej śred­ni­ca jest iden­tycz­na ze spłon­ka­mi mały­mi pisto­le­to­wy­mi, ale zasto­so­wa­nie ma wyłącz­nie w amu­ni­cji kara­bi­no­wej np.: 223 Remington;
Large Rifle – duża kara­bi­no­wa, bar­dzo powszech­nie sto­so­wa­na np.: w kali­brach 308, .303 British, 7.62x53R.
Spotykamy jesz­cze spłon­ki np.: Small i Large Rifle Magnum, Small i Large Rifle Benchrest i oczy­wi­ście spłon­ki do ela­bo­ra­cji amu­ni­cji do bro­ni gład­ko­lu­fo­wej. Na ich temat dowie­my się cze­goś, się­ga­jąc do lite­ra­tu­ry spe­cja­li­stycz­nej. W naszym powszech­nym zasto­so­wa­niu, spłon­ki te nie są wyko­rzy­sty­wa­ne. Elaboracja amu­ni­cji do bro­ni gład­ko­lu­fo­wej ma zupeł­nie inny prze­bieg i wycho­dzi poza moje roz­wa­ża­nia.

Do osa­dze­nia spłon­ki w gnieź­dzie łuski wyko­rzy­stu­je­my bądź naszą pra­sę ela­bo­ra­cyj­ną (jeże­li wypo­sa­żo­na jest w dodat­ko­we narzę­dzie umoż­li­wia­ją­ce ten zabieg), bądź odręb­ną, ręcz­ną spłon­kar­kę. Przy wyko­ny­wa­niu tej czyn­no­ści zawsze powin­ni­śmy mieć oku­la­ry.
Ważne jest rów­nież, żeby spłon­ka nigdy! nie wysta­wa­ła z łuski.

Dozownik pro­chu

IV. Napełnienie łuski pro­chem. Tabele ela­bo­ra­cyj­ne.

Zanim przy­stą­pi­my do napeł­nie­nia łuski ładun­kiem mio­ta­ją­cym, musi­my bar­dzo dokład­nie i świa­do­mie dobrać rodzaj i ilość pro­chu. W tym celu wyko­rzy­sty­wa­ne są tabe­le ela­bo­ra­cyj­ne, któ­re dru­ko­wa­ne są w for­mie bro­szur bądź publi­ko­wa­ne na stro­nie pro­du­cen­ta pro­chu.
Tabele, w zależ­no­ści od ela­bo­ro­wa­ne­go kali­bru, masy i rodza­ju poci­sku, bar­dzo dokład­nie okre­śla­ją rodzaj pro­chu, mini­mal­ną i mak­sy­mal­ną bez­piecz­ną naważ­kę, dłu­gość łuski i dłu­gość całe­go nabo­ju. Długość całe­go nabo­ju jest waż­na, bo – w zależ­no­ści od głę­bo­ko­ści osa­dze­nia kon­kret­ne­go poci­sku – zmia­nie ule­ga wewnętrz­na obję­tość łuski i w kon­se­kwen­cji mak­sy­mal­ne ciśnie­nie spa­la­ne­go pro­chu. Ilość zasy­py­wa­ne­go pro­chu dobie­ra­my indy­wi­du­al­nie do kon­kret­nej bro­ni, kie­ru­jąc się doświad­cze­niem zdo­by­tym na strzel­ni­cy, pamię­ta­jąc oczy­wi­ście o tym, żeby nie prze­kro­czyć odczy­ta­nych z tabe­li war­to­ści mini­mum i maxi­mum. Sposób okre­śla­nia naważ­ki do naszej bro­ni zale­ży od nasze­go indy­wi­du­al­ne­go podej­ścia. Najogólniej moż­na pod­po­wie­dzieć, że ela­bo­ru­jąc par­tię amu­ni­cji nale­ży zacząć od naj­mniej­szych (odczy­ta­nych z tabe­li) nawa­żek i kolej­no zwięk­szać ilość pro­chu. Zmieniając par­tię amu­ni­cji na kolej­ną, z więk­szą ilo­ścią pro­chu, zawsze zwra­caj­my uwa­gę, czy na wystrze­lo­nych łuskach nie ma nie­po­ko­ją­cych oznak prze­kro­cze­nia ciśnie­nia. Optymalna naważ­ka będzie w par­tii amu­ni­cji z naj­lep­szym sku­pie­niem na tar­czy.

Bardzo dobrym pro­gra­mem, któ­ry może czę­ścio­wo zastą­pić tabe­le ela­bo­ra­cyj­ne jest pro­gram kom­pu­te­ro­wy QuickLoad. Pozwala on dodat­ko­wo symu­lo­wać war­to­ści ciśnie­nia czy pręd­ko­ści wylo­to­wej poci­sku w zależ­no­ści od naważ­ki, głę­bo­ko­ści osa­dze­nia poci­sku, dłu­go­ści lufy i wie­lu innych czyn­ni­ków.

Jeżeli dobra­li­śmy już rodzaj pro­chu i wie­my, jaką wagę powin­na mieć odmie­rza­na przez nas por­cja pro­chu, pozo­sta­je nam roz­po­cząć etap napeł­nie­nia łuski. Do tego celu może­my posłu­żyć się spe­cja­li­stycz­ną, bar­dzo dokład­ną wagą ela­bo­ra­cyj­ną bądź dozow­ni­kiem obję­to­ścio­wym.
Jeżeli cho­dzi o wagę, to jestem użyt­kow­ni­kiem wagi szal­ko­wej wyska­lo­wa­nej w gra­inach [gr].
Pomiar doko­ny­wa­ny jest z dokład­no­ścią do dzie­sią­tych czę­ści. Wagi wyska­lo­wa­ne w gra­mach [g] muszą ważyć z dokład­no­ścią do set­nych czę­ści [1g = 15,432 gr].
Przy odmie­rza­niu pro­chu za pomo­cą wagi szal­ko­wej, może­my być pew­ni w naszej amu­ni­cji bar­dzo dokład­nych i powta­rzal­nych nawa­żek. Sam pro­ces jest żmud­ny i pra­co­chłon­ny, ponie­waż za każ­dym razem musi­my dokład­nie odmie­rzyć wyma­ga­ną ilość pro­chu.
Jeżeli od amu­ni­cji przez nas wytwa­rza­nej, nie ocze­ku­je­my pre­cy­zyj­ne­go sku­pie­nia, to dużo szyb­szym spo­so­bem odmie­rza­nia pro­chu jest dozow­nik obję­to­ścio­wy. Do usta­wie­nia ilo­ści zasy­py­wa­ne­go pro­chu uży­wa­my oczy­wi­ście pre­cy­zyj­nej wagi, ale jak już usta­wi­my dozow­nik, zasy­py­wa­nie łusek jest dużo wygod­niej­sze.
Warto dodać, że pro­chy, któ­rych ziar­na kształ­tem zbli­żo­ne są do drob­niut­kich kulek, dają się napraw­dę dokład­nie odmie­rzać. Ziarna w kształ­cie wałecz­ków bądź płat­ków dają nie­ste­ty dużo więk­szy roz­rzut war­to­ści ocze­ki­wa­nej.
Istnieją jesz­cze elek­tro­nicz­ne wagi z dozow­ni­kiem. Tutaj cały pro­ces odby­wa się auto­ma­tycz­nie. Teoretycznie zacho­wa­na jest dokład­ność wagi szal­ko­wej z szyb­ko­ścią dozow­ni­ka obję­to­ścio­we­go.

V. Wprasowanie poci­sku.

Pociski mogą mieć róż­ny kształt, masę i prze­zna­cze­nie. Inne są poci­ski do pre­cy­zyj­nych strze­lań tar­czo­wych i zupeł­nie inne do strze­lań dyna­micz­nych. W zależ­no­ści od zasto­so­wa­nia, róż­ne też będzie nasze podej­ście do osa­dze­nia poci­sku.
Jeżeli osa­dza­ne poci­ski będą na przy­kład z mięk­kie­go oło­wiu (w pisto­le­to­wej amu­ni­cji tar­czo­wej), to war­to na eta­pie for­ma­to­wa­nia łuski wyko­nać kie­lich, tzn. nadać roz­war­ty kształt zewnętrz­nej kra­wę­dzi szyj­ki bądź łuski. Ułatwia to wstęp­ne osa­dza­nie poci­sku w nie­sca­lo­nym jesz­cze nabo­ju i zapo­bie­ga jego znisz­cze­niu w momen­cie wpra­so­wy­wa­nia na odpo­wied­nią głę­bo­kość. Służy do tego odpo­wied­nia matry­ca.
Do osa­dze­nia poci­sku w nabo­ju słu­ży kolej­na matry­ca.
Czasem nasza amu­ni­cja, celem pew­niej­sze­go osa­dze­nia poci­sku, wyma­ga dodat­ko­we­go zagnie­ce­nia kra­wę­dzi łuski. Dotyczy to amu­ni­cji z mięk­ki­mi poci­ska­mi i amu­ni­cji prze­zna­czo­nej do bro­ni auto­ma­tycz­nej. Tutaj wyko­rzy­stu­je­my jesz­cze inną matry­cę bądź – jeże­li mamy łuski dokład­nie poprzy­ci­na­ne na dłu­go­ści i nasza matry­ca osa­dza­ją­ca ma moż­li­wość zagnie­ce­nia kra­wę­dzi – robi­my to w momen­cie osa­dze­nia poci­sku.

Po tym eta­pie pozo­sta­je nam tyl­ko udać się na strzel­ni­cę.
…..
Tekst ten potrak­tuj­cie jako wstęp do ela­bo­ra­cji. Uważam, że z uwa­gi na poten­cjal­ne ryzy­ko wypad­ku, choć­by nawet w wyni­ku błęd­ne­go osza­co­wa­nia naważ­ki pro­chu, war­to się­gnąć po spe­cja­li­stycz­ną lite­ra­tu­rę dostęp­ną na ryn­ku. Na przy­kład książ­kę Amunicja i jej ela­bo­ra­cja” Jerzego A. Ejsmonta, któ­ra oma­wia dużo sze­rzej i bar­dziej szcze­gó­ło­wo zagad­nie­nia zwią­za­ne z ela­bo­ra­cją, dając nam więk­szą wie­dzę, jak bez­piecz­nie prze­pro­wa­dzić cały pro­ces.
Kopalnią wie­dzy prak­tycz­nej jest rów­nież forum www.elaboracja.pl.

mKotu